Is fecit, cui prodest.

To stara, rzymska zasada prawna. Dosłownie oznacza „ten uczynił, czyja korzyść”. Rzymianie słusznie doszli do wniosku, że najbardziej prawdopodobny sprawca czynu to ta osoba, która odniosła korzyść z jego popełnienia. Niestety, o tej podstawowej zasadzie zapominamy. Dzięki temu media i rządzący mogą nam wcisnąć każdą brednię.

Dzisiaj media żyją głośną sprawą dywersji na kolei. Zanim jeszcze służby ustaliły sprawców – wszystko było wiadome – to Ruski. Jak się okazało, że to jednak Ukraińcy – wyjaśnienie było proste – to na pewno na zlecenie Ruskich. Nikt się jednak nie pokusił o pytanie: kto odnosi korzyść z tego aktu dywersji: Rosjanie czy Ukraińcy?

Co chcieliby uzyskać Rosjanie? Taki akt dywersji to jawna agresja na kraj należący do NATO. Trudno nie przyznać, że Rosja od kilku lat nie może sobie poradzić z napadniętą Ukrainą. Prowokowanie w tym momencie NATO do włączenia się do wojny byłoby dla nich samobójstwem. Może za kilka lat – ale na pewno nie dzisiaj. Podsycanie nastrojów antyrosyjskich w Polsce również nie jest im do niczego potrzebne. Tłumaczenia mainstreamu, że chodzi o wywołanie strachu w Polsce nie trzyma się kupy. Zastraszona Polska zaczęłaby jeszcze bardziej (o ile to możliwe) wspierać i lobbować na świecie o wsparcie dla napadniętej Ukrainy.

Jakie korzyści natomiast odniosłaby Ukraina? Ukraina, która od długiego czasu robi wszystko, żeby przynajmniej Polska, jeżeli nie całe NATO, włączyła się do wojny z Rosją. Taka decyzja miałaby dla niej fundamentalne znaczenie i mogłaby całkowicie odwrócić przebieg tej wojny.

Podobnie śmierdzi sytuacja z wtargnięciem kilkudziesięciu dronów do Polski. Opowiadanie, że Rosja chciała sprawdzić możliwości obronne Polski – jest całkowicie bez sensu. To, że nie mamy praktycznie żadnej tarczy anty-dronowej – to jest wiedza powszechna i trudno przypuszczać, że wywiad rosyjski o tym nie wie. Jednakże inwazja dronów mogła przecież zostać odebrana jako akt agresji na państwo NATO i zmusić sojusz do odpowiedzi wojskowej. Kto wtedy odniósłby z tego korzyść: Rosja czy Ukraina?

A pamiętacie wysadzenie Nord Stream? Wszystkie media i politycy krzyczeli, że to musi być sprawka Rosji. Rosji, która wraz z Niemcami włożyła miliardy euro i wybudowanie tego rurociągu. Która wraz z Niemcami odnosiłaby codziennie ogromne korzyści z jego eksploatacji. Jednakże nieśmiałe głosy podważające tę idiotyczną narrację były od razu kwitowane wyzwiskami od ruskich troli. Gdy prawda wyszła na jaw – nie było wielkiego zdziwienia. Bo władze od początku wiedziały, że stoją za tym Ukraińcy.

Naprawdę, warto całą docierającą do nas propagandę przepuszczać przez sito „Is fecit, cui prodest”. Otwiera się wtedy zupełnie nowe spojrzenie na rzeczywistość. Spojrzenie może szokujące i niepoprawne politycznie, ale pokazujące sytuację taką, jaka jest w rzeczywistości. A im trudniej władzom i mediom będzie nas okłamywać – tym większa szansa, że nie wciągną nas do tej wojny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *