Która wojna jest bardziej „humanitarna”? Tego porównania chyba nie powinniście zobaczyć.

Będzie bardzo niepoprawnie politycznie. Bo zamierzam porównać dwie wojny. Nie interesują mnie sympatie. Nie interesuje mnie, kto jest naszym sojusznikiem, kto ma poparcie Stanów Zjednoczonych, kto jest członkiem NATO ani kogo wypada lub nie wypada krytykować.

Interesują mnie jak zwykle – liczby.

24 lutego 2022 roku Rosja napadła na Ukrainę. 7 października 2023 roku Hamas dokonał ataku na Izrael, mordując około 1200 osób. Izrael odpowiedział operacją wojskową w Strefie Gazy. Nie mam najmniejszego zamiaru usprawiedliwiać ani jednego, ani drugiego. Tylko że od tego momentu zaczyna się część, o której rozmawia się zdecydowanie mniej chętnie. Bo zobaczmy, jak obie wojny wyglądają z punktu widzenia zwykłego człowieka, który nie nosi munduru.

Według najnowszych dostępnych danych ONZ, od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji do końca lipca 2026 roku potwierdzono śmierć 16 874 cywilów na Ukrainie, w tym 820 dzieci. Przed wojną Ukrainę zamieszkiwało około 41,1 miliona ludzi. No to liczymy. 16 874 zabitych cywilów na 41,1 miliona mieszkańców daje około 0,041% przedwojennej ludności Ukrainy. Czyli mniej więcej 1 zabity cywil na 2400 mieszkańców.

I teraz Gaza. Przed 7 października 2023 roku Strefę Gazy zamieszkiwało około 2,23 miliona ludzi. Według danych Ministerstwa Zdrowia w Gazie przytaczanych przez ONZ, do 12 sierpnia 2026 roku zginęło tam 73 388 Palestyńczyków. To około 3,3% całej przedwojennej populacji Gazy. Czyli mniej więcej 1 człowiek na 30 mieszkańców.

Żeby być uczciwym, muszę jednak zaznaczyć, że liczba 73 tysięcy obejmuje zarówno cywilów, jak i bojowników Hamasu, a ONZ zaznacza, że nie zweryfikowała indywidualnie każdego przypadku. Dlatego zrobię absurdanlnie korzystne dla Izraela założenie, że wszyscy zabici w strefie Gazy mężczyźni bili terrorystami.

Więc liczymy jeszcze raz. Szczegółowy podział według wieku i płci dostępny jest dla 71 444 ofiar, które zostały w pełni zidentyfikowane do 31 grudnia 2025 roku. W tej grupie było 21 283 dzieci, 10 983 kobiety, 34 078 mężczyzn i 5 100 osób starszych. Nie liczę żadnego dorosłego mężczyzny.Ani jednego. Tak jakby w Gazie nie istnieli cywilni nauczyciele, lekarze, kierowcy, urzędnicy, dziennikarze, sklepikarze czy emeryci płci męskiej. Jak wspomniałem wyżej, zakładam na potrzeby tego porównania skrajnie absurdalnie, że każdy zabity dorosły mężczyzna był terrorystą Hamasu. Zostają mi wyłącznie kobiety i dzieci. I wiecie, jaki otrzymujemy wynik? Te 32 266 osób stanowi około 1,45% całej przedwojennej populacji Gazy.

Porównajmy więc teraz: Ukraina – wszyscy zweryfikowani przez ONZ zabici cywile to około 0,041% ludności. Gaza – tylko zabite kobiety i dzieci stanowią około 1,45% ludności. To ponad 35 RAZY większy odsetek populacji.

A teraz dzieci. Przed wojną w Gazie mieszkało około 1,06 miliona dzieci. Zidentyfikowanych zabitych dzieci jest ponad 21 tysięcy. To około 2% wszystkich dzieci mieszkających przed wojną w Gazie. Mniej więcej jedno na pięćdziesięcioro dzieci. Na Ukrainie ONZ potwierdziła śmierć 820 dzieci. Przed wojną mieszkało ich tam około 7,5 miliona. To około 0,011% ukraińskich dzieci.

Różnica jest GIGANTYCZNA.

Skoro 0,041% ludności zabitej jako zweryfikowani cywile wystarcza nam, aby bez najmniejszego zawahania mówić o zbrodniczej rosyjskiej wojnie – to jakiego języka powinniśmy użyć wobec wojny, w której liczba wszystkich zabitych odpowiada ponad 3% całej populacji, a same zabite kobiety i dzieci odpowiadają około 1,45% populacji? Bo chyba nie „precyzyjna operacja wojskowa”.

I dochodzimy do rzeczy najbardziej niewygodnej. W przypadku Rosji praktycznie od pierwszego dnia nie mieliśmy problemu z określeniami typu agresor, zbrodnicza wojna czy mordowanie cywilów. Natomiast kiedy dyskusja dotyczy Izraela, nagle pojawia się cały słownik zastrzeżeń, jak na przykład „Izrael ma prawo się bronić”, „Hamas wykorzystuje ludność cywilną” czy „terroryści ukrywają się wśród cywilów”. Wszystkie te okoliczności mogą mieć znaczenie przy ocenie konkretnych działań wojskowych. Ale żadna z nich nie sprawia, że martwe dziecko przestaje być martwym dzieckiem.

Zatem która z tych dwóch wojen jest bardziej humanitarna? Samo pytanie jest oczywiście jedynie prowokacją, bo wojna humanitarna nie istnieje. Ale jeżeli ktoś koniecznie chciałby mierzyć ją jednym brutalnie prostym parametrem – odsetkiem ludności cywilnej, która straciła życie – dane prowadzą do wniosku bardzo niewygodnego dla naszej medialnej i politycznej narracji. Według zweryfikowanego minimum ONZ wojna rosyjska zabiła proporcjonalnie znacznie mniejszą część ludności cywilnej Ukrainy niż izraelskie działania w Gazie. Nawet wtedy, kiedy po stronie palestyńskiej policzymy wyłącznie kobiety i dzieci.

I właśnie dlatego warto zadawać pytania, których podobno zadawać nie wypada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *