Niebezpieczne nauczanie dla młodzieży w Rzymie

Ten tekst będzie trudny. I nieco kontrowersyjny. Aczkolwiek dosyć ważny, gdyż dotyczy wyjazdu wielu młodych ludzi z naszych rodzin w ostatnich dniach do Rzymu na Jubileusz Młodych. Tam momentami spotkali się z treściami, ku mojemu ubolewaniu, nie do końca zgodnymi z treścią Ewangelii oraz Katechizmem Kościoła Katolickiego. Warto się nad tym pochylić i nie zostawiać tego bez komentarza.

Bohaterem, w moim odczuciu negatywnym, jest papieski jałmużnik, kardynał Konrad Krajewski. W swoim niedawnym przemówieniu do młodzieży kardynał Konrad Krajewski, odnosząc się do nauczania Kościoła Katolickiego i Ewangelii, poruszył kwestie przyjmowania uchodźców oraz otwartości wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej. Jego słowa, choć brzmiące jako przepełnione miłosierdziem, budzą ewidentne wątpliwości, gdy zestawimy je z biblijnymi zapisami oraz tradycyjnym nauczaniem Kościoła.

Kardynał Krajewski, odnosząc się do uchodźców, przywołał przykład Świętej Rodziny, która szukała schronienia w Egipcie. Ewangelia według św. Mateusza (Mt 2,13-15) opisuje ucieczkę Świętej Rodziny do Egiptu jako reakcję na zagrożenie życia Jezusa ze strony Heroda. Nawiązując do tego kardynał zaznaczył, że Jezus był też uchodźcą i na szczęście w Egipcie nie spotkał się z hasłem „Egipt dla Egipcjan”. Kardynał jednak „zapomniał”, że ani Pismo Święte, ani tradycja nie wskazują, by Święta Rodzina działała wbrew prawu Egiptu. Nie ma wzmianek o nielegalnym przekroczeniu granicy, siłowym wtargnięciu czy naruszaniu lokalnych przepisów. Jezus, Maryja i Józef, jako uchodźcy, nie popełniali przestępstw, a ich pobyt w Egipcie był zgodny z ówczesnymi normami społecznymi i prawnymi. Przyjmowanie uchodźców, do czego wzywa kardynał, nie może zatem być bezrefleksyjnym otwarciem granic na osoby, które łamią prawo lub działają wbrew porządkowi prawnemu kraju przyjmującego. Biblijny przykład Świętej Rodziny wskazuje raczej na potrzebę rozróżnienia między legalnym poszukiwaniem schronienia a niekontrolowaną migracją, która w sposób bezprecedensowy destabilizuje lokalne społeczności.

Katechizm Kościoła Katolickiego oraz nauczanie Kościoła Katolickiego nie wskazują wprost na „obowiązek dbania o własny naród” w sensie nacjonalistycznym, ale podkreślają odpowiedzialność za dobro wspólne, które obejmuje troskę o wspólnotę narodową jako część większego porządku społecznego. W KKK 1909 czytamy: „Dobro wspólne stanowi wreszcie pokój, czyli trwałość i bezpieczeństwo sprawiedliwego porządku. Tak więc wymaga ono, by władza przy użyciu godziwych środków zapewniała bezpieczeństwo społeczności i jej członkom. Stanowi podstawę prawa do słusznej obrony osobistej i zbiorowej”. Naród, jako wspólnota historyczna i kulturowa, jest uznawany za jedno z naturalnych środowisk, w którym realizuje się dobro wspólne. Kościół podkreśla, że miłość do ojczyzny (patriotyzm) jest cnotą, o ile nie przeradza się w nacjonalizm, który stawia naród ponad innymi wartościami moralnymi.

Kościół w swoim nauczaniu wzywa do przyjmowania migrantów i uchodźców, ale nie w sposób bezwarunkowy czy bezrefleksyjny. W KKK 2241 czytamy: „Narody zamożniejsze są obowiązane, w miarę możliwości, przyjmować cudzoziemców szukających bezpieczeństwa i środków do życia, których nie mogą znaleźć w swoim kraju pochodzenia. Władze publiczne powinny czuwać nad poszanowaniem prawa naturalnego, które stawia gościa pod ochroną tych, którzy go przyjmują”. Jednak ten sam punkt podkreśla, że migranci mają obowiązek „przestrzegać z wdzięcznością praw materialnych i duchowych kraju, który ich przyjmuje, szanować jego prawa i przyczyniać się do jego dobra”. Nauczanie Kościoła nie popiera bezwarunkowego otwarcia granic, zwłaszcza w kontekście migracji z krajów o wysokich wskaźnikach przestępczości, jeśli mogłoby to zagrozić dobru wspólnemu. Jan Paweł II w orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy (1995) podkreślał, że przyjmowanie migrantów musi być „rozsądne” i uwzględniać możliwości kraju przyjmującego, w tym kwestie bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Kościół jasno wskazuje, że migracja powinna być regulowana zgodnie z zasadą sprawiedliwości i roztropności. Otwartość na uchodźców nie oznacza ignorowania zagrożeń, takich jak przestępczość, ani rezygnacji z prawa państwa do ochrony swoich granic. W praktyce oznacza to, że państwa mogą i powinny wprowadzać mechanizmy weryfikacji migrantów, by zapewnić, że ich przybycie nie destabilizuje społeczeństwa.

Co ciekawe, kardynał Krajewski przytacza słowa papieża Franciszka: „niech Bóg broni, żebyś kogoś zapytał o dokumenty„. W kontekście kazania ten cytat sugeruje, że że pytania o dokumenty są sprzeczne z Ewangelią – co jest oczywistą bzdurą. Byłoby to odrzucenie prawa państwowego, co kłóci się z nauczaniem Kościoła, które uznaje prawo narodów do regulacji granic (KKK 2241).

Kolejny jaskrawy przykład nauczania sprzecznego z Ewangelią i oficjalnym stanowiskiem Kościoła to jego interpretacja postawy Kościoła wobec osób homoseksualnych, określanych eufemistycznie jako „kochających inaczej”. Kardynał mówi o konieczności pełnej akceptacji takich osób, co jest sprzeczne z tradycyjnym nauczaniem biblijnym. Pismo Święte w kilku miejscach jasno określa stosunek do aktów homoseksualnych. W Księdze Kapłańskiej (Kpł 18,22) czytamy: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość”. Z kolei w Nowym Testamencie św. Paweł w Liście do Koryntian (1 Kor 6,9-10) wymienia osoby praktykujące homoseksualizm wśród tych, którzy „nie posiądą Królestwa Bożego”, jeśli nie porzucą grzechu. Co więcej, w Starym Testamencie znajdujemy wezwania do wykluczania ze wspólnoty tych, którzy trwają w grzechu (np. Kpł 20,13), a nawet stosowania drastycznych kar.

Kościół Katolicki, choć w Katechizmie wzywa do szacunku i unikania dyskryminacji wobec osób homoseksualnych, jednocześnie podkreśla, że czyny homoseksualne są „wewnętrznie nieuporządkowane” i nie mogą być akceptowane. Kardynał Krajewski pomija ten aspekt nauczania jako nie pasujący do jego tezy. Tymczasem miłość chrześcijańska nie oznacza bezkrytycznej akceptacji każdego stylu życia, lecz wzywa do nawrócenia i życia zgodnego z Bożym prawem.

Przemówienie kardynała Krajewskiego nasuwa myśl, że wszyscy, niezależnie od ich stanu moralnego, są w pełni akceptowani w Kościele bez wspomnienia o potrzebie nawrócenia – co jest sprzeczne z doktryną. KKK 1816 mówi, że „uczeń Chrystusa powinien nie tylko zachowywać wiarę i żyć według niej, ale także wyznawać ją, świadczyć o niej i szerzyć ją”. Brak wezwania do przemiany życia w homilii ewidentnie sugeruje że Kościół aprobuje każdy styl życia, co kłóci się z nauczaniem o konieczności nawrócenia (KKK 1431).

W swoim kazaniu kardynał posłużył się daleko posuniętą manipulacją, która miała na celu udowodnienie jego tez. Wprawdzie całkiem słusznie przypomina o potrzebie otwartości serca, ale równocześnie z jego kazania przebrzmiewa pochwała bezwarunkowej akceptacji postaw sprzecznych z Pismem Świętym i nauczaniem Kościoła – co jest szczególnie niebezpieczne w przypadku dopiero kształtujących się sumień młodych ludzi. Konieczne jest zachowanie równowagi między miłosierdziem a sprawiedliwością, by nie zatracić fundamentów wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *